Opowieści Inferno (6)

 

OPOWIEŚCI  XLII - XLIII

   

      Minęło siedemnaście miesięcy od ostatniej opowieści... Rok 2011 zmienił wiele... aż za wiele. Nieszczęścia, jak to mają w zwyczaju, nie przychodziły parami. Jedno ciągnęło za sobą drugie, a to drugie następne, zupełnie jak w tej dziecięcej zabawie "Mało nas, mało nas do pieczenia chleba, jeszcze...  ciebie tu potrzeba". Opuściły mnie po kolei Urania (luty), Tamisia (sierpień) i Demonia (grudzień). Odprowadzałam Je na Niebieskie Łąki, gdzie bawią się razem, bez bólu, ale i ... beze mnie. Czasami, automatycznie, wołam Je jak dawniej.  Pytanie, a może krzyk bezsilności - DLACZEGO, pozostanie bez odpowiedzi. Po odejściu Demi myślałam, że limit nieszczęść się wyczerpał, że ten rok wreszcie się kończy i wtedy zdarzył się ten wypadek samochodowy, który odsunął mnie od aktywnego życia na długie pół roku. Miałam czas na myślenie, nie zawsze pozytywne. Nie chciałam, nie mogłam pisać. Otoczenie i czas leczą rany, ale bardzo powoli i nie do końca.

       Moje magiczne miejsce, piękno nadbużańskiego krajobrazu, odkrywałam na nowo tego lata z nieopisaną radością, radością życia!
        Carpe diem...

     
Bug zmienił swój bieg, poprzecinał łąki nowymi zakolami, stworzył nowe rozlewiska, zabrał więcej drzew.
 

     
      Las pozostał ten sam: wysoki, silny, szumiący, tajemniczy.
 

    
 Bociany dumnie kroczyły po łące i nawet wzbijając się powoli do lotu pozowały do zdjęć.
 
    
 A w ogrodzie odwiedzali nas przeróżni goście, wcale nie zwracając uwagi na biegające Verveinę i Gitane.
 

      
        Wrzosy w lasach kwitną na długości całej łodyżki. Modrzew zaczął gubić igły. Bociany zbierają się na sejmikach szykując się do odlotu. Wiewiórka juz zaczęła robić zapasy na zimę, choć orzechy na leszczynie jeszcze zielone. Powiadają ludzie, że jesień nadejdzie szybko tego roku i będzie długa.

sierpień 2012

* * * * *

   
Żegnaj zimo! Dość już śniegu ! Dość już mrozu! Do zobaczenia za rok !
Witaj słońce ! Wracajcie ptaki ! Zwiastujcie wiosnę !
   
   
Wierzby zakwitły baziami, a żurawie powróciły na swoje siedliska w Puszczy Kampinoskiej.
To znak, że wiosna jest już blisko.
   
 
Wybrałyśmy się na pierwszy wiosenny spacer. Gonitwom nie było końca.
 
   
   
W czasie gdy Demonia z Verveine'ą, czując rozmaite zapachy, biegały jak szalone wokół mnie, nestorka rodu, dziesięcioletnia Tamii, wybrała się na poszukiwanie śladów wiosny. Kiedy znalazła bazie, postanowiła wziąć kilka gałązek do domu - będą ślicznie wyglądały w wazonie!
   
   
   
Choć nieco męczący, spacer zaliczamy do udanych.
Szkoda tylko, że na następny trzeba czekać cały dłuuuugi tydzień....
   
                                                    marzec 2011

 

Wstecz W górę Dalej